Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział IV
Tego co Draco przeżył nie opisze nawet Szekspir, ani
Homer więc ja nie mam co próbować. Napisałabym Wam lecz
to jest dla mnie sprawa bliżej nie poznana, wiem
jedynie, że sam by zginął, że walczył ze smokiem, omal
nie stał się wilkołakiem, i podobno poturbował kilku
śmierciożerców. I gdy już był u kresu swej wędrówki,
cały w krwi, niemal przymiarający z głodu i pragnienia,
zemdlał. Obudził się tam gdzie zostawiał Hermionę. W
tym miejscu wyrosło pełno kwiatów. Ptaki śpiewały
piosenki, pełno jakiejś dziwnej boleści, smutku, a
zarazem pełne nadzei. Draco zaczął pędem kopać. Jednak
czasem nawet czary nie trwają wiecznie. Na miejscu
znalazł trupa dziewczyny. Draco podniósł go i przytulił
do serca. Niewytrzymał. Ten Draco, który ze wszystkich
i wszystkiego się wyśmiewał, ten dla którego nie
istniało słowo; przebaczenie, żal, łzy płakał. Ślizgon
w końcu puścił jej ciało. Nie miał siły. Nagle
zakręciło mu się w głowie. Zemdlał.
Obudził się. Nie mógł poznać tego miejsca. Nagle
zauważył coś nad sobą. Nad nim wisiały, dwa szatynowe
francuskie warkocze. Jak przez mgłę ujrzał uśmiechającą
się... HERMIONĘ!
-Hermiona!
Zawołał, a dziewczyna położyła mu palec na ustach.
-Spokojnie kochanie.. umierałeś... Nie jadłeś nic, nie
piłeś, a teraz....
Powieki Hermiony opadły ciężko na dół, jej uśmiech
zmienił się w pełen bólu i smutku wyraz twarzy. Drżącą
dłonią podala mu list. Chłopak otworzył go. Gdy
przeczytał go opadł na poduszki.
Chłopak leżał pobladły. Jeko powieki nabrały koloru
purpury. Zawsze "świecące" jego
bląd włosy, leżały w nieładzie, wypłowiałe, trudno w to
uwierzyć lecz nawet przyglębiające. Jego ręce drżały.
Usta straciły swój dawny krwisty blask, teraz stały się
suche, "wypłowiałe". Draco
leżał jakby umierający. Pot lał się z niego, tak, iż
można by nim wypełnić wszystkie oceany świata. Na czole
pojawiły się zmarszczki. Ten Draco, niegdyś silny,
mocny, a zarazem namiętny i kochający leżał bez sił.
Był to widok, zarówno komiczny, jak i przykry,
wypełniający zgrozą i bólem serce Hermiony.
-Co Ci się stało Draco..
Powiedziała. Ron i Harry patrzyli szyderczo na
Malfoy'a. Mogli, go teraz dobić, mogli mieć nad
nim przewagę. Ale "nie dla psa
kiełbasa". Hermiona spojrzała, swą
załzawioną twarzą na chłopców. Spojrzała na ich twarze.
Zbyt dobrze ich znała. Tym razem wysłała im grożące
spojrzenie.
Czas mijał. Dwa miesiące, już minęły od czasu gdy Draco
wyzdrowiał. Draco i Hermiona chodzili jednak wciąż jak
struci. Nie jedli nic, nie pili.Ich życie nie miało, sensu. Wszystko
zaczęło się dziać od czasu pogrzebu rodziców, Draco.
Tak. Pewnie się domyślacie, że to właśnie ta wiadomość
była w liście. jednak co się stało to się nie odstanie.
Tylko 5 osób, wierzyło w Draco,a 4 w hermionę. Chociaż
Snape tego nie okazywał wierzył w Draco. Również jego
goryle i ta która, go zawsze kochała - Pansy. A w
Hermionę, zarówno jak i w Draco wierzył dyrektor.
Jednak w Hermionę wierzyła trójka oddanych przyjaciół.
Harry, Ginny i Ron. Oni wierzyli w nią naprawdę bo
uknuli pewień plan.
CDN...;) Proszę komętujcie te notki jak wchodzicie zależy mi ta tym
hermiona-i-draco 12/11/2006 12:30:01 [Powrót] Skrobnij coś
Fajny blog. Dodaje cię do ulubionych.
Ania 12/11/2006 13:14:29
| brak www IP: 83.11.30.117
Trochę zagmatwane to wszystko. Ale może być. Wpadnij do mnie jak będziesz miec okzaję:)
M 12/11/2006 12:40:32
| brak www IP: 83.28.146.154